Z oszczędności na długim odcinku wykorzystano koryto krętej, ale z grubsza płynącej w poprzek półwyspu rzeki Eider. Z czasem jednak szlak ten stał się za wąski i nazbyt płytki dla coraz większych jednostek morskich i powstał potężny Kiel Canal. Dziś przecięta sześcioma śluzami, tocząca leniwie swoje wody rzeka Eider jest wykorzystywana głównie w celach turystycznych. Na sporej jej części ustanowiono rezerwaty przyrody, płynie się tu bez pośpiechu, pośród sielskiego, wiejskiego krajobrazu.
Głębokość dwa metry pozwala nawet sporym jachtom morskim przedostać się z Atlantyku na Bałtyk. Od strony Zachodniej wchodzi się w Eider przez potężną zaporę pływową Eidersperrwerk chroniącą leżące za nią tereny przed furią Morza Północnego. Aż do położonej 36 kilometrów dalej śluzy Nordfeld odczuwa się na kanale wpływ pływów. W pierwszym na trasie porcie i miasteczku Tönning różnica poziomów wody wynosi 2-3 metry. Aby jachty żaglowe mogły pokonać tę drogę wodną, wszystkie mosty po drodze się otwierają: podnoszą lub obracają.
Śluzowanie jest płatne (ale nie wszędzie), około 3-4 €. Mosty i śluzy otwierane są tylko w określonych godzinach, co powoduje, że przejście długiej na 111 km trasy należy planować na 3 dni. W pobliżu miasta Rendsburg, 1 km za śluzą Giselau, szlak ten „wpada” do Kanału Kilońskiego. Najważniejszymi i godnymi zwiedzenia miastami kanału są: Friedrichstadt i Tönning czy Rendsburg. Na trasie znajdziecie sporo sympatycznych przystani i porcików.
Artykuł i zdjęcia pochodzą ze strony http://www.photovoyage.pl
Agnieszka i Włodek Bilińscy

