Wilk Mazurski odpowiada:
Wydaje mi sie, ze najprzyjemniej jest opłynąć WPW dookoła, jeśli tylko
masz czas. 2 tygodnie powinny wystarczyć jesli płyniesz spokojnym tempem.
Jeśli startujesz z Santoka, to odradzam drogę Wartą po prąd na 2 konnym
silniku. My się męczyliśmy ładne pare dni, żeby te Warte zrobić. Max 80km
nam się udawalo dziennie, a plywalismy po 12-14 godzin na dobe. Raczej
płyń pod prąd Notecią, potem na południe do Kruszwicy, potem przez jeziora
do kanału Ślesińskiego. Tam wpływasz na Warte koło Konina i spłyniesz z
prądem z powrotem do Santoka.
Skoro pływałeś kajakiem to masz solidne podstawy. Pływanie łódką wiele się
nie różni od pływania kajakiem. Trzeba czytać rzekę, patrzeć na zmarszczki
na wodzie itp. Generalnie musisz płynąć cały czas z głównym nurtem - tam
gdzie najgłębiej. No chyba że znaki pokazują inaczej. To nie jest jakaś
wielka filozofia na takiej małej łódeczce, chociaż nie mówię też że jest
to bardzo proste. Jak popłyniesz najpierw parę dni pod prąd, to nauczysz
się wykonywać manewry w nurcie rzeki (troche dziwne uczucie - trzeba brać
poprawkę na prąd). Poza tym jak płyniesz pod prąd to masz więcej czasu na
reakcję, bo płyniesz wolniej względem przeszkód, niż bez prądu albo z
prądem.
Co do mocy silnika to trudno powiedzieć. Powinien wystarczyć. Pod prąd prędkość może nie będzie
oszałamiająca, ale mysle ze dasz rade. Z większym silnikiem zawsze masz
większy komfort. Dajesz gazu, a łódka wyrywa do przodu i reaguje bardzo
szybko. Czasem to się może przydać, ale generalnie to nie przesadzajmy. W
samochodzie też czasem by się przydało 200koni, ale na 50 koniach też
dojedziesz, tylko przy wyprzedzaniu masz problem. Prędkość przelotowa
będzie praktycznie taka sama jak przyczepisz do swojego Maka 2 konie, 3.5
konia albo 5 koni. Tylko rozpędzać się będzie o wiele szybciej na 5
koniach. Orion zapierdzielał jak dziki z tym silnikiem przy manewrach, a
kształt skorupy i tak nie pozwalał płynąć szybciej, niż 10-12kmh.